Autor: Robert Wiej

Długo wyczekiwane zwycięstwo

Raba Książnice (2x Leśniak, 2x Filipek) 4:0 Pagen Gnojnik

Aż do 11 kolejki musieli czekać kibice Raby Książnice na pierwszą wygraną w Tarnowskiej lidze okręgowej. Młoda ekipa z Książnic prowadzona przez Kamila Króla na własnym boisku pokonała Pagen Gnojnik aż 4:0 Gospodarze od pierwszego gwizdka zaczęli grać wysokim pressingiem, co znacznie utrudniało rozgrywanie piłki zawodnikom z Gnojnika. Szybkie doskoki do rywali środkowych pomocników Raby, od razu przyniosły efekty w postaci goli. I tak w 9 min Kacper Tabor urywa się prawym skrzydłem, wpada na „piąty” metr, i wykłada piłkę Filipkowi, który strzela bramkę na 1:0. Kolejną bramką to kopia pierwszej akcji, lecz tym razem Kacper zostaje faulowany w polu karnym a sędzia dyktuje rzut karny. Do piłki podchodzi etatowy wykonawca „11” T.Leśniak który pewnym strzałem podwyższa prowadzenie na 2:0. Kolejne dwie okazje do zdobycia bramki gospodarze stworzyli sobie po stałych fragmentach gry. Najpierw centra z rożnego Leśniaka trafia na głowę Piotra Czerwinskiego, lecz jego strzał wybija z linii bramkowej obrońca gości. Później po wrzutce z wolnego Kacpra Tabora w dogodnej sytuacji znalazł się Owsianka, lecz z piątego metra źle przymierzył i strzelił obok bramki. W bramce wiele do interwencji Włodek nie miał, gdyż goście nie stworzyli żadnej groźnej sytuacji.

W drugiej połowie gra toczyła się głównie w środkowej części boiska. Goście próbowali strzelić kontaktową bramkę, głównie po stałych fragmentach gry, lecz czujny na linii był w tym meczu golkiper Raby. W 63 min popisową akcją na skrzydle popisał się Kacper Tabor, który z połowy boiska mija dwóch obrońców wrzuca piłkę w pole karne, na głowę Filipka a ten umieszcza futbolówkę przy słupku. Wynik 3:0 a gospodarze dalej szukają kolejnych bramek. Dobrą sytuacje do tego miał znowu Czerwiński, który drugi raz najlepiej odnalazł się w polu karnym, lecz uderzył wprost w ręce bramkarza. Następnie w sytuacji sam na sam walkę z bramkarzem przegrał Pieprzyk. W 82 min ładny strzał z lewej nogi oddaje z wolnego Konieczny, bramkarz odbija piłkę przed siebie do której dopada Leśniak i ustala wynik na 4:0. Warto odnotować że w tym meczu średnia wieku wyjściowego składu to 20.7 co tylko pokazuje jaki potencjał drzemie w tym zespole.

A już w najbliższą niedzielę 28 października o godzinie 14:00 na własnym boisku, Raba Książnice podejmie zespół Strażak Mokrzyska. Na ten mecz już teraz serdecznie zapraszamy wszystkich kibiców!

opis; T.L

Miłe złego początki

W sobotnie popołudnie udajemy się do Jadownik na mecz w ramach 5 kolejki ligi okręgowej w poszukiwaniu pierwszego kompletu pkt. Rywal bardzo doświadczony i ograny w tej lidze szybko sprowadza nas na ziemię, chociaż początek meczu tego nie zapowiadał. W 13 min Pieprzyk wykorzystuje błąd bramkarza i obrony gości i pakuje piłkę pięknym lobem do bramki. Gospodarzy najwyraźniej ta bramka bardzo podrażniła, gdyż już 2 min później do wyrównania doprowadza T. Mól silnym mierzonym strzałem pokonując Sarlińskiego. Po  upływie kwadransu jest już 2:1 dla Jadowniczanki, a bramkę z bliskiej odległości zdobywa J. Wąsik. W 41 min rywale zadają kolejny cios, gdy mierzony strzał przy słupku na gola zamienia S. Rydz. Po zmianie stron ambitnie walczymy o złapanie kontaktu z rywalem, lecz nasze akcje nie przynoszą zamierzonego efektu, gdyż mamy problemy z celnością. W 64 min blisko drugiego trafienia był Pieprzyk, lecz jego strzał świetnie wybronił Kleśny. W ostatnim kwadransie gospodarze zdobywają w krótkim odstępie czasu kolejne 2 bramki, czym udowadniają kto w to popołudnie zasłużył na 3 pkt. Niestety wracamy do domu bez zdobyczy punktowej z kolejnym bagażem doświadczeń, jak wymagającą jest ta liga, ale nie poddajemy się i walczymy dalej.

Raba zagrała w składzie:
Sarliński-Czarnota, Owsianka, Czerwiński Piotr, Włodek-Tabor,Klejdysz K., Konieczny, Filipek- Leśniak, Pieprzyk
Ponadto zagrali Tabor Kamil, Bartosi Wojciech, Czerwiński Paweł.

Walka do końca

Tradycyjnie już w niedzielę Raba Książnice gościła na swoim obiekcie sportowym Rylovię Rylowa. Przeciwnik po trzech rozegranych kolejkach miał na koncie 4 pkt i chciał dopisać kolejne, gdyż w przedsezonowych prognozach expertów był wskazywany na jednego z głównych kandydatów do wygrania ligi. Jednak Raba też potrzebuje punktów i bez walki nikomu ich nie oddamy. Kibice zgromadzeni na trybunach mogli więc spodziewać się ciekawego meczu. I myślę że się nie zawiedli.
Pierwsza połowa była pod dyktando gości, którzy już w 16 min wyszli na prowadzenie. T. Wojewoda minął obrońcę, bramkarza i skierował piłkę do pustej bramki. w 23 min było już 0:2, gdy karnego na bramkę zamienił Smęda. Nasza drużyna próbowała zaskoczyć strzałami z dystansu, lecz nie przynosiło to efektu, gdyż były one niecelne albo wyłapywane przez golkipera gości. W 45 min Konieczny ładnie uderzył z wolnego, lecz bramkarz był na posterunku
W przerwie trener Król zdecydował się dokonać 3 zmian, co przyniosło bardzo szybki efekt w postaci bramki kontaktowej. W 51 min Kacper Tabor w swoim stylu urwał się prawym skrzydłem i ze stoickim spokojem pokonał golkipera Rylovi. Po tym golu Raba nabrała wiary w korzystny rezultat, a goście wyglądali na sparaliżowanych tą sytuacją. W 66 min. faulowany w polu karnym jest K. Tabor i sędzia dyktuje karnego, którego na bramkę zamienia Tomek Leśniak. W 68 min drugą żółtą kartką ukarany zostaje M. Konieczny i przedwcześnie musi udać się pod prysznic. Decyzja sędziego o tyle kuriozalna i dziwna, że nasz zawodnik obie kartki dostaje za przekleństwo. Jak dla mnie decyzja bardzo dziwna gdyż na każdym meczu przekleństw jest bardzo dużo pod wpływem walki i adrenaliny. Jednak nie będę rozpisywał się nad tą sytuacją. Trudno. Gramy dalej. W 76 min siły się wyrównały, gdyż zawodnik gości pozazdrościł Marcinowi wcześniejszego zimnego prysznica i również udał się do szatni za 2 żółtą kartkę. W doliczonym czasie świetną okazję na bramkę miał Kacper Tabor, lecz po minięciu obrońcy i bramkarza nie zdołał wpakować piłki do siatki, a dobitka została zablokowana. Mecz kończy się wynikiem 2:2 i w moim odczuciu jest to sprawiedliwy wynik, gdyż 1 połowa należała do Rylovi, a druga do nas.
Gratulacje dla chłopaków za walkę i wyciągnięcie wyniku po przerwie, gdyż pokazaliście charakter i wolę walki.
A dla kibiców trochę chłodnej głowy, i nie mówię tutaj o wszystkich, a o tych którzy tak krytykowali zespół w trakcie pierwszej połowy i w przerwie. Ja nie mówię żeby ich bronić, ale żeby publicznie krzyczeć na zawodników i obrażać ich z wysokości trybun to już trochę przesada. Miałem o tym nie pisać, ale zabolało mnie to bardzo w niedzielę. Chłopaki się starają, trenują, zostawiają zdrowie i serce na boisku a jeden z drugim nic tylko krytyka. A może by tak przyjść po meczu do szatni i pochwalić zawodników za dobry mecz, albo zganić za zły, bo też można. To nie. Lepiej drzeć ryja na nich w trakcie meczu i kwestionować decyzje trenera. Uważasz się za lepszego, przyjdź na trening i udowodnij to. Chciałbym aby każdy wyraził opinię na ten temat, bo może ja to źle odbieram. Pozdrawiam M.S.

Raba zagrała w składzie:
Włodek-Czarnota (46′ Tabor Kacper) Stachel, Owsianka, Czerwiński Piotr- Konieczny, Klejdysz K.(46′ Ślusarczyk), Daniel, Filipek ( 75′ Czerwiński Paweł) Leśniak ( 83′ Tabor Kamil)- Pieprzyk (46′ Klejdysz M. )

Drużyna rezerw przegrała swoje spotkanie 4:1 z Husarią Łapczyca.

W oczekiwaniu na pierwsze zwycięstwo

W niedzielne popołudnie przyszło nam zmierzyć się w ramach 3 kolejki ligi okręgowej z drużyną Tarnavi Tarnawa. Rywal nam dość dobrze znany, gdyż jeszcze parę lat temu rywalizowaliśmy razem na boiskach A klasy. Nasza drużyna po 2 kolejkach miała na koncie 1 pkt i bardzo chciała wygrać pierwszy mecz w okręgówce, natomiast przyjezdni mieli tych punktów 0 i też bardzo potrzebowali zwycięstwa, aby odbić się od dna, dlatego można było spodziewać się bardzo zaciętej rywalizacji.
Od początku meczu goście mocno nacisnęli czego efektem były 2 sytuacje bramkowe w pierwszych 5 minutach. Za pierwszym razem dobrze interweniował Sarliński, za drugim piłka poszybowała nad poprzeczką. Raba popełniała dużo błędów w obronie, czego efektem była bramka w 14 min meczu, gdy niezdecydowanie naszej obrony wykorzystał Banat przejmując wybitą źle piłkę i mocnym strzałem pokonał Kubę. Po stracie bramki nasza drużyna ruszyła do ataków, lecz goście mądrze się bronili i nie pozwalali rozwinąć skrzydeł Rabie. W 33 min na strzał z dystansu zdecydował się K. Klejdysz, lecz piłka ostemplowała poprzeczkę gości. Za chwilę próba Daniela nie przyniosła również efektu, za to bardziej doświadczona w bojach ekipa gości pokazała jak zdobywa się bramki. w 35 min wybitą piłkę na 40 metrze od bramki przejął Zdybał, nieatakowany przez nikogo podciągnął parę metrów i zdecydował się na płaski strzał na mokrej murawie, Sarliński wyciągnął się jak długi, lecz piłka obok słupka wylądowała w bramce ku uciesze zawodników i kibiców przyjezdnych. Raba miała okazje zmniejszyć dystans do przeciwnika w 41 min, lecz M. Klejdysz w sytuacji sam na sam przegrał rywalizację z bramkarzem gości. Na przerwę schodzimy z deficytem 2 bramek, lecz nie spuszczamy głów i walczymy dalej, gdyż wcale nie jesteśmy gorsi w grze od Tarnavy, brakuje nam szczęścia i doświadczenia.
Na drugą połowę zawodnicy wychodzą zmotywowani przez trenera Króla, czego efektem jest dominacja przez pierwszy kwadrans 2 polowy, jednak nie udaje nam się strzelić kontaktowej bramki. Strzały z wolnych Tabora i Czerwińskiego nie przynoszą efektu w postaci bramkę. Od 55 min gramy w przewadze 1 zawodnika po czerwonej kartce dla zawodnika Tarnavi, lecz goście mądrze się bronią i wyprowadzają zabójcze kontry. W 73 min taka akcja mogła zamknąć rywalizację w tym meczu, lecz tym razem Sarliński wygrywa pojedynek sam na sam z zawodnikiem przyjezdnych, jednak w 80 min był już bezradny, gdy po szybkiej kontrze Klęsk pakuje piłkę do bramki. Ostatnie 10 min meczu to ataki naszej drużyny, jednak pozwala nam to na zdobycie 1 bramki w 90 min przez Czerwińskiego, który płaskim strzałem pokonał bramkarza przyjezdnych. W doliczonym czasie dwie świetne interwencje golkipera gości sprawiają, że to Tarnavia wygrywa to spotkanie i zabiera 3 pkt do domu.
Drużynie gości gratulujemy zwycięstwa i życzymy powodzenia w kolejnych meczach, a my…….. nie poddajemy się i walczymy w kolejnych meczach, gdyż potencjał mamy naprawdę duży i prędzej czy później udowodnimy to.

Raba zagrała w składzie:
Sarliński- Czerwiński, Stachel, Owsianka, Czarnota- Tabor Kacper, K. Klejdysz, Daniel, Konieczny-
-Włodek, M. Klejdysz

W niedzielne południe rywalizację w B klasie rozpoczęła również nasza druga drużyna, która w strugach deszczu zremisowała z Koroną Brzeźnica 5:5 prezentując ofensywny football.

Nieudany wyjazd, wracamy na tarczy

Arkadia Olszyny (2x M.Waśko, P.Waśko , Krakowski, Więcek ) 5:2 Raba Książnice (Leśniak, Pieprzyk)

Raba Książnice: Gać – Stachel, Owsianka, Piotr Czerwiński, Włodek (56′ Czarnota) – Filipek (56′ Paweł Czerwiński), Kacper Tabor(63′ M.Klejdysz), K.Klejdysz(66′ Kamil Tabor), Konieczny – Leśniak, Pieprzyk(75′ Szczepan Szostak)

Arkadia Olszyny: Jakosz, Kołodziej, Krakowski(60′ Budyn), D.Waśko, K. Waśko, M.Waśko, P.Waśko, Majzner (75′ Owca), Budyn (46′ Więcek), Borowiec (70′ Kuboń), Baca (46′ Nowak)

Nie udał się pierwszy wyjazdowy mecz w Tarnowskiej lidze okręgowej. W starciu dwóch beniaminków lepszą drużyną okazał się gospodarz wygrywając na swoim boisku 5:2. Mecz lepiej rozpoczęła Arkadia, już w 9 min gospodarze objęli prowadzenie po indywidualnej akcji napastnika. W odpowiedzi ładną prostopadłą piłķę z środka pola podaje K.Klejdysz do Filipka, ten drugi oddaje strzał minimalnie obok słupka. W 14 min płaskim strzałem za pola karnego podwyższa prowadzenie na 2:0 pomocnik Arkadii Olszyn. Kilka minut później z rzutu wolnego w poprzeczkę trafia Konieczny. W 27 min kontaktową bramkę dla Raby strzela Leśniak, który z okolicy 26 metra bezpośrednio z rzutu wolnego umieszcza futbolówkę w samym okienku bramki. W końcówce pierwszej połowy skuteczną kontrę wyprowadzają zawodnicy Raby, Leśniak zagrywa piłkę na skrzydło do Tabora, ten na szybkości wpada na „szesnastkę” i wykłada piłkę Pieprzykowi który doprowadza do remisu 2:2.

Drugą połowę zaczynamy bardzo słabo i tracimy kolejne dwie bramki po własnych błędach. Najpierw błędy w kryciu wykorzystuje napastnik gospodarzy, który urywa się naszym obrońcą i w sytuacji sam na sam strzela bramkę. 10 minut później po faulu naszego golkipera, sędzia przyznaje rzut karny, którego na gola zamienia pomocnik gospodarzy. W 67 min dobrą sytuację miał Pieprzyk, który oddaje ładny strzał, lecz minimalnie niecelny. Zawodnicy z Książnice kolejnej bramki szukali głównie po stałych fragmentach gry, gdzie widocznie przeważali przeciwnika, zabrakło jedynie szczęścia i dobrego wykończenia. Przed ostatnim gwizdkiem sędziego, gospodarze przeprowadzili dobrą kontre i ustalili wynik spotkania 5:2

Już w najbliższą niedzielę 26 sierpnia o godzinie 16:00 na własnym boisku, Raba Książnice podejmie zespół Tarnavia Tarnawa. Na ten mecz już teraz serdecznie zapraszamy wszystkich kibiców!

 

opis T.L